Trzy kroki do wymarzonej sylwetki

Odchudzanie to prawdziwy temat rzeka. Chyba każda z nas przechodziła kiedyś przez piekło niskokalorycznych diet, morderczych treningów i nieustannego odmawiania sobie ulubionych potraw. A wszystko w jednym celu: żeby osiągnąć upragniony mniejszy rozmiar. Wbić się w jeansy z liceum, spódnicę z zeszłego roku, która w magiczny sposób skurczyła się w praniu albo za ciasną sukienkę, kupioną tylko po to, by motywowała nas do zrzucenia kilku nadprogramowych kilogramów.

Mimo że nie ma idealnej metody na ekspresowe odchudzanie (więcej na ten temat tutaj: tutaj), istnieje kilka wskazówek, które nie tylko pomogą w pozbywaniu się nadwagi, ale i przysłużą się naszemu zdrowiu.

Krok 1: kupuj z głową

Bardzo często zakupy robimy po całym dniu w pracy lub po zajęciach na uczelni, bo to właściwie jedyny moment, kiedy mamy na to czas. Niestety zazwyczaj jesteśmy wówczas zmęczone i głodne, co ma niebagatelny wpływ na późniejszą zawartość naszego koszyka w supermarkecie. Neurobiolodzy dokonali zaskakującego odkrycia, że im bardziej jesteśmy głodni w chwili robienia zakupów spożywczych, tym więcej kupujemy, wybierając przy tym mniej zdrowe produkty. Rośnie bowiem ochota na węglowodany i tłuszcze – niestety niekoniecznie te wartościowe. W efekcie wiedzione zapachem świeżo wypiekanych bułeczek i rogalików sięgamy po białe pieczywo zamiast ciemnego, a nie mając siły na ugotowanie obiadu, od świeżych warzyw i oliwy z oliwek wolimy gotowe sosy w słoikach, byleby przygotować coś na szybko. Nie, nie, nie – nie idźmy tą drogą! Fast foody i pełne konserwantów paczkowane jedzenie z pewnością nie przysłuży się naszej figurze. Zamiast więc zostawiać zakupy na ostatnią chwilę, spróbujmy wygospodarować trochę czasu np. w weekend, aby na spokojnie – i, co ważne, po posiłku – udać się do supermarketu. Unikniemy w ten sposób nieprzemyślanych zakupów, które w dalszej perspektywie skutkować będą kolejnymi centymetrami w pasie.

Krok drugi: mniej znaczy więcej

Zasada powtarzana do znudzenia przez zwolenników umiaru, swoje zastosowanie ma również w odżywianiu. A właściwie przede wszystkim w nim. Kiedy jesteśmy wyjątkowo głodne, mamy wrażenie, że mogłybyśmy „jeść oczami”. Niestety, nie poprzestajemy na metaforycznym pochłanianiu posiłku wzrokiem, przeciwnie – objadamy się zupełnie dosłownie. Tymczasem, dzięki hormonowi sytości mózg dopiero po 20 minutach otrzymuje sygnał, że potrzeba została zaspokojona i jesteśmy najedzone. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez portugalską uczoną prof. Julię Galhardo, jeśli spożywamy posiłek zbyt szybko, przyjmujemy więcej pokarmu aniżeli w istocie potrzebujemy. Stąd już prosta droga do tycia. Co zatem robić? Przede wszystkim zwolnić. Ale i przygotowywać mniejsze porcje! Dzięki temu, nawet jeśli jesteśmy przyzwyczajone do szybkiego pochłaniania tego, co mamy na talerzu, jeżeli ów talerz będzie mniejszy, zachowamy większą kontrolę nad swoją dietą i tym samym nie doprowadzimy do zjadania nadprogramowej ilości kalorii.

Krok trzeci: regularność to podstawa

Choć diet istnieje na rynku całe mnóstwo, większość dietetyków – zarówno domorosłych, jak i tych naprawdę znających się na swoim fachu – zgodnie twierdzi, że regularne spożywanie posiłków jest kluczem do sukcesu i odgrywa olbrzymią rolę w procesie odchudzania. Idealnym rozwiązaniem byłoby jedzenie 5 małych porcji w ciągu dnia, mniej więcej co trzy godziny. Tyle bowiem czasu potrzebuje nasz organizm, aby spalić dostarczone kalorie i nie głodować. Musimy również pamiętać o wypijaniu odpowiedniej ilości wody, która przyspiesza metabolizm i eliminuje ewentualne problemy z trawieniem.

A jakie są Wasze sposoby na odchudzanie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swoje imię