Ubezpieczenia AC – dla samochodów nowych i zabytkowych

ubezpieczenie OC

Z reguły kierowcy traktują ubezpieczenia samochodowe (zwłaszcza te obowiązkowe) jako zło konieczne. Coś w rodzaju sięgania po pieniądze do ich kieszeni bez ich pytania. Dopiero w wyniku nieszczęśliwego zdarzenia docenia się wagę polisy – wtedy zresztą nie tylko tej obowiązkowej (czyli ubezpieczenia komunikacyjne odpowiedzialności cywilnej – OC), ale również tych nieobowiązkowych (jak na przykład ubezpieczenia autocasco – AC). W tym drugim przypadku wielu kierowców wciąż nie widzi potrzeby wykładania dodatkowych pieniędzy na ochronę samochodu, co niekoniecznie musi być podejściem rozsądnym. Ponadto na rynku ubezpieczeń można zaobserwować również nowe trendy, związane z coraz większą liczbą samochodów zabytkowych.

Na stronie jednego z głównych ubezpieczycieli możemy przeczytać krótką charakterystykę ubezpieczeń AC: „Ubezpieczenie Autocasco (AC) jest ubezpieczeniem dobrowolnym zapewniającym pokrycie kosztów naprawy, bądź odszkodowanie w wielu sytuacjach: od drobnych uszkodzeń (np. stłuczki, wandalizmu), aż do szkody całkowitej (np. utraty samochodu w wyniku pożaru lub działania sił natury) lub utraty pojazdu w wyniku kradzieży. Ochrona Autocasco działa standardowo w Polsce, a niektóre jego warianty także na terenie Europy (https://axa.pl/samochod-ubezpieczenia/ubezpieczenie-samochodu-oc-ac/).

Należy przede wszystkim zauważyć, że w przeciwieństwie do obowiązkowego ubezpieczenia OC zakres AC określa sam kierowca – z reguły może wybierać pomiędzy szerokim i węższym zakresem ubezpieczenia, co oczywiście przekłada się na wysokość płaconej przez niego składki. Ta zależy również od szeregu innych danych, które przed podpisaniem stosownej umowy ubezpieczyciel musi wziąć pod uwagę. Będą to więc między innymi takie informacje, jak doświadczenie kierowcy i historia jego wypadków, a także wszelkie dane dotyczące samochodu (marka, wartość itd.) oraz te związane na przykład z miejscem zamieszkania klienta. Jeśli w okolicy notuje się dużo kradzieży samochodu albo zastanawiająco wysoką liczbę stłuczek czy wypadków, wówczas musimy być przygotowani na to, że składka na ubezpieczenie AC może być nieco wyższa.

Dlaczego tak mało osób decyduje się na ubezpieczenia AC?

Kierowcy przede wszystkim zwracają uwagę na koszty ubezpieczeń AC – głównie to jest powodem, dla którego ubezpieczenie AC posiada nie więcej jak jedna trzecia wszystkich użytkowników dróg. Jednak taki punkt widzenia może być fałszywy, gdyż w przypadku nieszczęśliwego wydarzenia (na przykład spowodowanej przez nas stłuczki, które – na co warto zwrócić uwagę – są coraz powszechniejsze na polskich drogach) możemy zapłacić dużo więcej z własnej kieszeni, niż wówczas, gdybyśmy opłacali AC.

Na stronie Rzecznika Finansowego można przeczytać:

Wysokość składki ubezpieczeniowej wypada uznać jako kwestię ważną, lecz nie pierwszoplanową. (…) Zazwyczaj mniejsza składka ubezpieczeniowa oznacza węższy zakres ochrony oraz bardziej restrykcyjne zasady wyliczenia wartości szkody, co w praktyce przekłada się na wypłatę odszkodowania w znacznie mniejszej wysokości niż rzeczywiście poniesione koszty. Zatem warto uiścić nieraz wyższą składkę, która zapewnia ochronę ubezpieczeniową, pozwalającą na uzyskanie odszkodowania na satysfakcjonującym poziomie. Poprzez zawarcie umowy zakład ubezpieczeń zobowiązuje się spełnić określone świadczenie (wypłacić odszkodowanie) w przypadku zajścia zdarzenia przewidzianego w umowie (np. kradzieży pojazdu), a ubezpieczający zobowiązuje się do zapłaty składki.

Z kolei Regina Skibińska pisała w zeszłym roku na łamach „Rzeczpospolitej” również o innym powodzie rezygnacji

Z polisy AC najchętniej rezygnują właściciele wiekowych pojazdów, dla których to ubezpieczenie może być zbyt drogie w relacji do wartości pojazdu. Jeśli zastanawiamy się, czy kupić AC, powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w razie kradzieży samochodu lub poważniejszego uszkodzenia będziemy w stanie sami sfinansować naprawę albo zakup nowego auta.

Skoro jednak już wspomnieliśmy o „wiekowych pojazdach”, przyjrzyjmy się jak to naprawdę wygląda, zarówno w rzeczywistości zachodnioeuropejskiej, jak i polskiej.

Rynek samochodów zabytkowych

Prócz samochodów codziennego użytku warto zwrócić uwagę na szybki rozwój rynku samochodów zabytkowych – nie tylko w krajach zachodnioeuropejskich, ale również w Polsce. Mówiąc najkrócej, samochody zabytkowe to takie, które schodziły z taśm produkcyjnych dobrych kilka dekad temu, ale można powiedzieć, że cały czas czują się młodo. Zarówno ich klasyczny wygląd, jak i atmosfera, którą można poczuć siedząc wewnątrz takiego pojazdu czy też obserwując go z zewnątrz, jest zdecydowanie niepowtarzalna. Na tyle niepowtarzalna, że coraz więcej osób daje się skusić na kupno takiego cacka.

Choć polski rynek samochodów zabytkowych jest wciąż względnie niewielki, to jednak bardzo dynamicznie się rozwija – dane sprzed kilku lat mówiły nawet o 30-procentowym wzroście rok do roku, co jest wynikiem, którego nie sposób lekceważyć. Szacuje się, że w Europie jest już około 1,5 miliona zabytkowych samochodów, podczas gdy w Polsce jest ich mniej więcej 50 tysięcy (dla porównania w Stanach Zjednoczonych ma być to aż 5 milionów pojazdów tego typy). Sergiusz Lenhardt w swoich artykule „Perspektywy dla rynku ubezpieczeń samochodów zabytkowych w Polsce”, opublikowanym w „Pracach naukowych Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu” potwierdza te szacunki, choć zauważa, że w 2014 r. zarejestrowanych jako zabytkowe było tylko około 12 tysięcy pojazdów. Liczba oficjalna i faktyczne zdecydowanie różni się w tym przypadku.

Również Patryk Mikiciuk, ekspert motoryzacyjny, zauważa w rozmowie z Pawłem Biedrzyckim dla portalu strefainwestorow.pl wyraźny wzrost zainteresowania samochodami zabytkowymi w Polsce:

Polska była nieco dziwną strefą, ponieważ w przeciwieństwie do innych krajów, ruch klasycznych samochodów się u nas nie rozwijał ze względu na inne problemy i rzeczywistość. Lata 70-te, 80-te to lata kiedy większość najlepszych samochodów z Polski wyjechała zagranicę. Gdy zarabiałeś 30 dolarów, a mogłeś sprzedać grata z garażu za 5, czy 10 tysięcy dolarów, to oznaczało zmianę życia. Jednak to, co sprzedawano za 5 tys. dolarów tak naprawdę mogło być warte pół miliona. Teraz jest już zupełnie inaczej. Kolekcjonerzy zaczynają skupować te najpiękniejsze samochody i coraz częściej klasyczne samochody przyjeżdżają do Polski niż wyjeżdżają.

Samochody zabytkowe – ubezpieczenia

Wraz ze wzrostem wartości rynku samochodów zabytkowych w Polsce będzie naturalnie rozwijał się sektor ubezpieczeń tego rodzaju pojazdów. W porównaniu z krajami Europy Zachodniej, gdzie dużo więcej osób posiada samochody zabytkowe, tego rodzaju usługi są z reguły ogólnodostępne – więc jeśli patrzeć na dynamikę wzrostu liczby użytkowników samochodów zabytkowych nad Wisłą, możemy spodziewać się, że model zachodnioeuropejski niedługo dotrze również i do nas. Jak pisze wspomniany już wcześniej Sergiusz Lehnardt, posługując się przykładem naszego zachodniego sąsiada:

Ubezpieczenie AC (szczególnie w Niemczech) możemy podzielić na dwa warianty ochrony, tj. Teilkasko7 i Vollkasko. Przyjęło się, iż drugi z wymienionych jest uzupełnieniem pierwszego, zwłaszcza gdy mowa o szkodach powstałych w ubezpieczonym pojeździe w wyniku zawinionego wypadku komunikacyjnego oraz o aktach wandalizmu. W ubezpieczeniu AC pojazdu zabytkowego jedną z kluczowych ról odgrywa suma ubezpieczenia, która w większości przypadków ustalana jest w wariancie niezmiennym. Rzadziej można spotkać się z instrumentem wzrastającej sumy ubezpieczeniowej, np. 10% początkowej wartości samochodu, jednak zakłady raczej decydują się na ofertę w postaci sumy stałej, ustalonej na poziomie uwzględniającym ewentualną aprecjację wartości. Pewnym standardem jest również ustalanie limitu kilometrów, do którego ochrona jest przez ubezpieczyciela świadczona.

Jednak mimo szybko rosnącego rynku pojazdów zabytkowych zdecydowana większość osób jeździ „normalnymi samochodami”, które mimo wszystko stanowią dla każdego użytkownika swego rodzaju rzecz bezcenną, którą warto chronić na wszelkie możliwe sposoby. Nie ma zaś prostszego sposobu ochrony, jak właśnie ubezpieczenie – w tym przypadku ubezpieczenie AC. No a koszty? Cóż, bezpieczeństwo też musi nieco kosztować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swoje imię